Lakier czy olejowosk - co wybrać?
8 kwietnia 2026Wybór pomiędzy lakierem a olejowoskiem jest ważny dla tych, którzy dbają o drewniane powierzchnie, takie jak podłogi, meble czy blaty. Oba te wykończenia mają swoje zalety, a ich wybór...
Jeśli ktoś w XXI wieku twierdzi, że cała praca tłumacza polega na przepisywaniu tekstu w edytorze tekstowym – coż, prawdopodobnie nie ma pojęcia o sytuacji na rynku. Zawód tłumacza jest coraz popularniejszy, a konkurencja w branży – coraz większa. Zmieniają się standardy pracy i zmienia się jej tempo. Ci, którzy nie korzystają z pomocy różnorodnych narzędzi i programów, pozostają w tyle. Czego, oprócz Worda, potrzebuje współczesny tłumacz i co może zapewnić mu przewagę? Dowiedz się, jakie są najpotrzebniejsze narzędzia dla tłumacza!
Jedno z najpopularniejszych narzędzi typu CAT (z angielskiego: computer-assisted translation), które wspomaga pracę tłumacza i sprawia, że jego codzienne starania stają się o wiele mniej mozolne. Trados nie tłumaczy za człowieka – nie robi tego zresztą żaden program CAT. Pomoc polega tutaj na czymś zupełnie innym. Podobne narzędzia dla tłumacza dzielą teksty na segmenty i ułatwiają ich przekład, zapisując każdą wykonaną pracę w pamięci. Ponadto pozwalają zarządzać projektami, a także tworzyć i wykorzystywać glosariusze. Tym samym Trados stoi na straży spójności (zwłaszcza tej terminologicznej) tekstu oraz pilnuje zgodności pod względem liczb czy dat.
Jeśli chodzi o inne popularne narzędzia tego samego typu, warto zainteresować się programem memoQ – on i Trados to bodaj najlepsze CAT-y na rynku. Ciekawym rozwiązaniem są też narzędzia dla tłumacza dostępne w chmurze, takie jak Memsource czy XTM.
Zadaniem narzędzi QA jest jest kontrolowanie jakości tworzonego tłumaczenia. Verifika to bardzo ciekawa alternatywa dla Xbench – jest intuicyjna i ma bardzo przejrzysty, nowoczesny design. Przydaje się zwłaszcza wtedy, gdy trzeba skontrolować spójność terminologiczną (można w tym celu podpiąć stosowną bazę), błędy stylistyczne czy interpunkcyjne, a także pomyłki w lokalizacji liczb. Warto posługiwać się zarówno narzędziem CAT, jak i QA – np. pliki z Tradosa można przesyłać od razu do Verifiki, po czym wprowadzać i zapisywać w niej zmiany. Eliminacja konieczności skakania między programami jest bardzo przydatna i pozwala oszczędzić wiele cennego czasu.
Albo dowolne narzędzia dla tłumacza przeznaczone do zliczania znaków bądź słów. Oczywiście, można też korzystać z opcji dostępnych w edytorze tekstu albo w danym narzędziu CAT, czasem jednak warto wspomóc się dodatkowymi opcjami. AnyCount zlicza nie tylko znaki i słowa w całym dokumencie, ale też na przykład w wersach, a ponadto obsługuje wiele formatów plików. Jego niewątpliwym atutem jest też intuicyjna obsługa.
Jako przykładową alternatywę możemy z czystym sumieniem wskazać FineCount. Program ten zlicza słowa/znaki/znaki ze spacjami/wersy w plikach o rozmaitych formatach (od .doc, .pdf i .odt, przez .xml i .html, aż po .xls czy .ppt). FineCount analizuje procentowo pojawiające się w pliku liczby i powtórzenia, a to znacząco ułatwia wycenę zlecenia. W jego płatnej wersji tłumacz zyskuje dostęp do wielu dodatkowych opcji, np. obliczania tekstu na stronach WWW czy wystawiania faktur.
Doskonały program przeznaczony do OCR, czyli po prostu do rozpoznawania tekstu. Gdy klient zgłosi się do tłumacza ze zleceniem, ale nie dysponuje edytowalną wersją tekstu, a jedynie jego skanem – nic straconego. ABBYY bezbłędnie rozpozna zarówno słowa, jak i tabele czy grafiki. Po zakończeniu skanowania należy wyeksportować zaznaczone fragmenty do pliku edytowalnego i rozpocząć tłumaczenie. Podobne narzędzia dla tłumacza są niezastąpione już na etapie wyceny, pozwalają bowiem zliczyć ilość znaków bądź słów.
Proste w obsłudze narzędzie, które niezwykle usprawnia proces tłumaczenia tekstu. Co zrobić, gdy klient posiada bazę terminologiczną wyłącznie w formacie, który sprawia problem narzędziom CAT? Właśnie wtedy do akcji wkracza Glossary Converter, który dokonuje błyskawicznej konwersji takiej bazy do arkuszu Excela (albo na odwrót).
Listę najpotrzebniejszych tłumaczowi udogodnień rozpoczęliśmy od narzędzi CAT. Niestety Trados czy memoQ w wersji przeznaczonej dla freelancerów to wydatek rzędu około trzech tysięcy złotych. Idealnym rozwiązaniem dla początkujących tłumaczy będzie skorzystanie z darmowych narzędzi, które znacząco przyspieszą i zoptymalizują pracę. Oto trzy przykładowe narzędzia dla tłumacza, za które nie trzeba zapłacić ani złotówki:
Najpopularniejsze darmowe oprogramowanie dla tłumaczy. Stworzył je w 2000 roku Keith Godfrey. Pod wieloma względami niemal dorównuje Tradosowi – Omega T pozwala na tworzenie, eksport i import pamięci tłumaczeniowych, a także na korzystanie ze słowników, glosariuszy i tzw. rozmytych dopasowań. Działa na Windowsie, macOS i Linuksie.
Dodatek do Open Office'a, doskonały przy okazji stosunkowo prostych, krótkich zleceń. Do dyspozycji tłumacza pozostają funkcje segmentacji tekstu, pamięci tłumaczeniowej czy importu i eksportu formatu TMX.
Aplikacja przeznaczona do konwersji różnych formatów dokumentów. Wszystko odbywa się online w czterech bardzo prostych krokach. Konwertować można pliki tekstowe, audio, video oraz grafiki.
Ostatnia propozycja to narzędzie, z którego skorzystają biura tłumaczeń, czyli XTRF. Aplikacja działa w chmurze i służy do automatyzacji, a co za tym idzie ograniczenia kosztów procesów tłumaczeń. Umożliwia również integrację z powyższymi narzędziami typu CAT.
0Komentarze